Wybierz lokalizację
Wyniki konkursu na najlepszą recenzję filmu oscarowego
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Konkurs amerykański - przeczytaj nagrodzone teksty!

24 czerwca 2009, 14:46 Komentarzy: 2

Autor: Redakcja Infotuby

W Rezydencji Ambasadora USA w Warszawie, odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród laureatom XI edycji Konkursu dla Młodych Dziennikarzy, organizowanego przez tygodnik „Wprost” przy współpracy Ambasady USA w Polsce.

 Konkurs amerykański - przeczytaj nagrodzone teksty!
Pierwsze miejsce w konkursie zdobyła praca pt. „Dream on" 22-letniej Magdaleny Górnickiej z Opola. Laureatka odebrała zaproszenie na kurs dziennikarstwa w amerykańskiej Missouri School of Journalism. Drugie i trzecie miejsca zajęli 20-letni Bartosz Wasilewski z Malborka oraz Jerzy Ziemacki z Warszawy. Do pierwszego z nich powędrował laptop, do drugiego dyktafon cyfrowy.

Dziesięciu finalistom konkursu nagrody wręczyli ambasador USA w Polsce, Victor Ashe, redaktor naczelny tygodnika „Wprost", Stanisław Janecki oraz Katarzyna Kozłowska, zastępca redaktora naczelnego.

Wyróżniono prace Katarzyny Iwanickiej, Jana Zdunika, Grzegorza Lewickiego, Konrada Bema, Huberta Mętryckiego, Marty Małkińskiej i Reginy Kozyry. Wszyscy finaliści otrzymali zaproszenie na uroczystą galę "Człowiek Roku 2009" oraz zaproszenia na staże w redakcji „Wprost".

Uczestnicy konkursu zmagali się z tematem „Sojusznicy w kryzysie. Jak w 90-lecie nawiązania stosunków Ameryka może pomóc Polsce, a Polska Ameryce?". Ambasador USA w Polsce, Victor Ashe, zwrócił uwagę na wysoki poziom 83 nadesłanych na konkurs prac i wyraził zadowolenie z takiego sposobu świętowania 90. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Stanisław Janecki, redaktor naczelny tygodnika „Wprost", składając wszystkim wyróżnionym gratulacje, zachęcił młodych dziennikarzy do odważnego opisywania rzeczywistości i spojrzenia na nią krytycznym okiem

Przez najbliższe dni będziemy publikować nagrodzone prace :

III miejsce "Ameryka trzech pokoleń" Jerzy Ziemacki

II miejsce Bartosz Wasilewski

I miejsce Magdalena Górnicka


Tagi: foto

Zdjęcia


Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (2)

  • 1)

    BICO24 czerwca 2009, 23:40


    "SOJUSZNICY W KRYZYSIE"
    Gratuluję Pomysłodawcom Konkursu i Fundatorom nagród, a przede wszystkim autorom nagrodzonych tekstów. Moje doświadczenia z Amerykanami są zupełnie inne niż te przedstawione w pracach zgłoszonych na Konkurs. Jak w 90-leciu obowiązywania stosunków dyplomatycznych Amerykanie pomagali Polakom? Niestety nie wszyscy Polacy mają powody by mówić "God bless America"
    Rok 1989 był przełomowym we współczesnej historii Polski także dlatego, że odzyskawszy pełną suwerenność polityczną, stwarzającą dla naszej ojczyzny możliwość demokratycznego stanowienia o Jej losie, Polacy zdecydowali, że będą budować gospodarkę wolnorynkową, we współpracy z gospodarką światową. Pomocą w urzeczywistnianiu tych zamierzeń, miał być Polsko – Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, działający w Polsce od maja 1990roku. Fundusz został ustanowiony w listopadzie 1989roku, na podstawie ustawy Kongresu Stanów Zjednoczonych Ameryki „Wspieranie Demokracji w Europie Środkowej i Wschodniej”, której uchwalenie zapowiedział prezydent Georg Bush, który przemawiając w naszym Sejmie 10 lipca 1989r., zapowiedział skierowanie inicjatywy w tej spawie do Kongresu USA. Do głównych zadań PAFP nazywanych górnolotnie misją, należało stwarzanie szansy przedsiębiorczym, by wzięli swój los we własne ręce, i pracą budowali pomyślną przyszłość swoich rodzin i całego społeczeństwa, oraz przeniesienie do nas sprawdzonych w Ameryce sposobów prowadzenia biznesu, który stworzył potęgę Stanów Zjednoczonych Ameryki.
    Wśród 119 firm amerykańskich, które w ramach tej szlachetnej misji uczenia nas kapitalizmu, był potężny międzynarodowy koncern maszynowy, drugi w świecie producent samochodów, gigant finansowy, jedna z najbardziej szanowanych na świecie firma, która od prawie stu lat jest niekwestionowanym symbolem Ameryki, czyli Ford Motor Company. Środkiem, dzięki któremu pragmatyczni Amerykanie zamierzali zmaterializować swoje plany, była gęsta sieć punktów sprzedaży samochodów, prowadzonych przez autoryzowanych dealerów Forda. Jako jedno z ważniejszych wydarzeń gospodarczych początku lat dziewięćdziesiątych, było otwarcie w samym centrum Warszawy na ul. Świętokrzyskiej 16, salonu fabrycznego Forda. Otwarciu salonu towarzyszyła bardzo duża kampania promocyjno – reklamowa, a swoista autoreklama wspierana była chwytliwymi sloganami w rodzaju „Witaj w rodzinie Forda”, „Wszystko co robimy, robimy dla ciebie”, „Czas na interes roku”, „Mistrzowie w zarabianiu pieniędzy”, którymi Ford zachęcał Polaków do kupowania swoich produktów. Wewnątrz salonu, a także w kilku bardzo widocznych miejscach na zewnątrz budynku, umieszczono logo i symbole Forda. W salonie tym Ford OMC – Motors Ltd., jako główny autoryzowany dealer samochodów firmy Ford, sprzedawał auta ford, które sprowadzone zostały do salonu w ramach bezcłowego kontyngentu. Oprócz mieszczącego się na ul. Świętokrzyskiej 16 salonu fabrycznego, Ford miał znajdującą się na ul. Chodeckiej 1b, własną stację diagnostyczną, gdzie dokonywano przeglądów gwarancyjnych i pogwarancyjnych, autoryzowanego serwisu, oraz napraw bieżących. Jednak od połowy sierpnia 1992r., Ford rozszerzył swoją działalność gospodarczą o sprzedaż samochodów używanych, które sprzedawano w znajdującym się na ul. Konwiktorskiej 6 Centrum samochodów Dostawczych. „Dział sprzedaży używanych samochodów Ford OMC – Motors Ltd., to jaskółka nowej formy obsługi klientów, przez dealerów Forda”. „Nowa filia Ford OMC - Motors Ltd., adresowana jest do klienteli preferujących samochody zachodnich marek”. „Kupowanie używanego samochodu u dealera Forda, ma niezaprzeczalne zalety”. „Nie ma tu charakterystycznej dla giełdy
    nerwowości, transakcji towarzyszy poczucie bezpieczeństwa, nie kupuje się kota w worku”. „Samochód nie ma ukrytych wad”. „Przede wszystkim zaś, nabywcy nie grozi zatrzymanie i odebranie samochodu przez policję, która odkryje, że właśnie niechcący stałeś się paserem”. „W Ford OMC – Motors Ltd., samochód nie jest wyceniany na oko, ponieważ przed sprzedażą jedzie się nim na stację diagnostyczną, gdzie eksperci PZMot., poddają go gruntownej kontroli technicznej’. „Dopiero na podstawie tych ekspertyz, ustalana jest cena transakcji, a samochody tu kupione, objęte są gwarancją”. Takie zapewnienia można było przeczytać w prasie codziennej, oraz w czasopismach motoryzacyjnych, których jedynym zadaniem, było przekonanie Polaków, że Ford OMC – Motors Ltd., to żaden tam oszust, lecz godny zaufania podmiot gospodarczy. By to potwierdzić, dział sprzedaży samochodów używanych Ford OMC – Motors Ltd., mieszczący się przy ul. Konwiktorskiej 6, sprzedawał także samochody nowe, i to za waluty wymienialne, np., niemieckie marki czy brytyjskie funty.
    Przechodząc na zasłużony odpoczynek, zamierzałem i ja wziąć swoje sprawy we własne ręce, i przez jakiś czas popracować, by choć trochę dorobić do skromnej, bo nauczycielskiej emerytury. Środkiem do spełnienia tego zamiaru, miał być samochód, który służyłby mi jako taksówka. Z pojazdem zakupionym za oszczędności całego życia, wiązałem także nadzieję na spełnienie moich pasji turystyczno – poznawczych, oraz wypoczynkowych.
    Wyznając zasadę, że ludzie biedni nie powinni kupować rzeczy jedynie tanich, lecz przede wszystkim dobre, dlatego po zakup samochodu udałem się do firmy o ugruntowanej i udokumentowanej, jak mi się wówczas mylnie wydawało renomie. Firmy kojarzonej z sukcesem, godnością i rzetelnością, której twórca Henry Ford, wymyślił i nakazał stosować następujące motto: „Przedsięwzięcie, którego jedynym zyskiem są pieniądze, jest złym przedsięwzięciem”, informując, że zamierzam kupić będące w bardzo dobrym stanie technicznym auto, zaznaczając bardzo wyrażnie, że ma to być pojazd bezwypadkowy. W salonie głównego autoryzowanego dealera samochodów firmy Ford, prowadzonym przez Ford OMC – Motors Ltd., poinformowano mnie, że samochód jakiego szukam, mogę kupić w dziale samochodów używanych, który mieści się przy ul. Konwiktorskiej 6. Trzeciego lipca 1993r., udałem się pod wskazany adres i wyraziłem zainteresowanie znajdującą się tam fordem sierrą Pracownicy Forda zapewnili mnie, że interesujący mnie samochód , jest autem bezwypadkowym, sprowadzonym do Polski przez mieszkającego obecnie po powrocie z Niemiec do Polski w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 14 m.15, pierwszego i jedynego właściciela Henryka Benka, w ramach mienia przesiedleńczego, i jako pojazd niespełna roczny, którego stan licznika wynosi zaledwie 13227km.,objęty jest jeszcze gwarancją fabryczną. Samochód ten wyceniony był na 235 milionów. starych. złotych. W poniedziałek piątego lipca 1993r., po ponownych kategorycznych zapewnieniach przedstawicieli handlowych Forda, że samochód jest bezwypadkowy, dokonałem zakupu auta, otrzymując w firmowym fordowskim etui, dokumenty z których wynikało jasno i wyrażnie, że kupiłem dziesięciomiesięcznego, bezwypadkowego, legalnie do Polski sprowadzonego forda od Forda. Wśród otrzymanych dokumentów brak było książki gwarancyjno – przeglądowej, którą obiecano mi ją dostarczyć niebawem, co też się wkrótce stało. Jednak po otrzymaniu książki przeglądowo – gwarancyjnej, której nieprawdziwość była oczywista nawet dla laika, oraz po udaniu się pod wskazany przez Forda w umowie kupna – sprzedaży samochodu adres rzekomego przesiedleńca, gdy okazało się, że znajdujący się przy ul. Mokotowskiej 14 budynek od czasów przedwojennych jest siedzibą Polskiego Czerwonego Krzyża, o żadnym Benku tu nikt nie słyszał, nie mówiąc o widzeniu go, moje dotychczasowe podejrzenia o nieuczciwości Forda, o których go wcześniej informowałem wielokrotnie, przerodziły się w pewność. W pewność, że zostałem przez Forda oszukany, gdyż Ford nie tylko podstępnie zataił przede mną fakt oczywisty, że sprzedany mi samochód wbrew temu co uparcie twierdził Ford, jest samochodem powypadkowym, o czym świadczyła świeżo pomalowana maska i cały przód auta, ale dopuścił się także przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów, poświadczając w nich nieprawdę. Dlatego zgodnie z obowiązującym prawem, i w oparciu art. 556 i w związku z art. 560kc,złożyłem w dniu 6 września1993r., na ręce Michała BASAJA – kierownika działu sprzedaży Ford OMC – Motors ltd., pismo, w którym uzasadniając podstępnym oszustwem dokonanym przez Forda, prosiłem o odstąpienie od umowy, lub obniżenie ceny samochodu o 10%, informując jednocześnie, że w wypadku odmowy, zmuszony będę dochodzić swych praw, na drodze postępowania sądowego. Odpowiadając na moje pismo, Ford przesłał mi kilka pism na firmowym fordowskim papierze, w których kategorycznie zaprzeczał, że sprzedany mi samochód jest po wypadku, i ponownie zapewniał mnie, że sprzedany mi auto jest bezwypadkowe, co jak wcześniej już wspomniałem, było bezwzględnym warunkiem zakupu przeze mnie auta. Stwierdzenia te miały mi dać do zrozumienia, że wrażenie jakiemu ulegam widząc inny kolor maski niż reszta auta, to zapewne efekt olśnienia doznawanego w chwili szczęśliwości, jaką jest wejście do rodziny Forda, i możliwość robienia interesu roku, z mistrzami w zarabianiu pieniędzy. Jednak badania samochodu przeprowadzone przez Ford LIPSKI BODY SERVICE – autoryzowane blacharstwo i lakiernictwo, potwierdziły, że samochód jest świeżo malowany i dwukolorowy. A FORD „SERVICE DOBRA” – autoryzowany dealer stwierdził, że samochód ma liczne uszkodzenia mechaniczne, a w układzie chłodniczym zamiast płynu chłodzącego jest czysta woda. Ford jednak w kolejnych pismach dalej szedł w zaparte, i poświadczając nieprawdę uparcie twierdził, że samochód w chwili sprzedaży był bezwypadkowy, a stwierdzone obecnie uszkodzenia, musiały powstać już po sprzedaniu nam auta przez Forda. Wszelkie podejmowane przez nas próby rozmów z przyłapanym na oszustwie Fordem, w celu rozwiązania problemu, były przez Forda ignorowane. Ford nie tylko nie przyznawał się wbrew niezbitym dowodom do oczywistej winy, nie śpieszył z przeprosinami, nie wyrażał woli zrekompensowania strat jakie ponieśliśmy kupując rozbity samochód za cenę nowego auta, ale wręcz przeciwnie, swoim aroganckim, wynikającym z z poczucia o swojej bezkarności zachowaniem, w sposób wyjątkowo dobitny wyrażał swoją wolę, objawiającą się niechęcią naprawienia szkody. Okazywano nam lekceważenie i nie chciano z nami rozmawiać, a reprezentujący Forda adwokat Ziemisław GINTOWT, który w Fordzie sprawował obsługę prawną, oraz Michał BASAJ kierownik sprzedaży, strasząc nas, że w sądzie nie wygramy, odsyłali nas do fałszywego przesiedleńca, choć od samego początku doskonale wiedzieli, że na ul. Mokotowskiej 14 żadnego Benka nie spotkamy. Bowiem bardzo szybko się okazało, że „przesiedleniec” mieszkający od dziesięciu lat w Niemczech, nie tylko nie ma najmniejszego zamiaru przeprowadzić się do Polski, ale z całą sprawą nie ma nic wspólnego, oprócz tego, że w celu dokonania tego przestępstwa, posłużono się jego nazwiskiem i sfałszowano jego adres zamieszkania w Polsce. Natomiast samochód jest po bardzo poważnym wypadku, któremu uległ jeszcze przed przeszmuglowaniu auta do Polski, co stwierdzone zostało przez faktycznego, rzeczywistego, pierwszego użytkownika samochodu w Niemczech.Jednym słowem Ford oprócz krótkiego kursu kapitalizmu, zafundował Polakom długą lekcję oszustwa, krętactwa i matactwa.O tych przestępczych i karygodnych wyczynach Ford OMC – Motors Ltd., poinformowałem na piśmie w dniu 4 listopada 1993r., Boba WORMALLA – dyrektora generalnego przedstawicielstwa Forda w Polsce.Niestety, pismo moje pozostało bez odpowiedzi, co świadczyło najdobitniej o akceptacji dla tych oszukańczych poczynań Forda, a także o braku elementarnych, obowiązujących w cywilizowanych społecznościach zasad, świadczących o dobrym wychowaniu.

  • 2)

    Gosia30 czerwca 2009, 21:26


    Ciekawe jakie były kryteria oceny...bo te prace są napisane na poziomie szkoły średniej. Wydaje mi się, że wszystkie musiały zostać poddane amerykańskiej cenzurze.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System