Zbliża się rocznica podpisania Porozumień Gdańskich, w telewizji oglądamy wspomnienia osób związanych z "Solidarnością". Nazwywają ten okres festiwalem wolności.
Ja bym go nazwała festiwalem nadziei na lepszą przyszłość.
Przecież wojska sowieckie nadal stacjonowały w Polsce, PZPR opracowywał wprowadzenie stanu wojennego, a Służba Bezpieczeństwa zwarła szeregi, aby skłócić działaczy i obarczyć „S” odpowiedzialnością za nieudolną gospodarkę.
Ruch solidarnościowy był kolejną próbą wyrwania się z kleszczy totalitaryzmu.
Po doświadczeniach z lat 1956, 1968, 1970, 1976 nikt się nie spodziewał, że będzie on tak powszechny i konsekwentny.
Wszystko zaczęło się 1 lipca 1980 roku gdy po drastycznej podwyżce cen zastrajkowano w Mielcu, Poznaniu i Lublinie.
14 sierpnia rozpoczął się strajk w Stoczni im. Lenina w Gdańsku.
26 sierpnia o godzinie 6 rano w VII Zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu ogłoszono strajk solidarnościowy z robotnikami Wybrzeża. Do niego przyłączały się inne zakłady pracy Wrocławia i Dolnego Śląska.
W tejże Zajezdni powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Do niego zgłaszali się przedstawiciele zakładów pracy, zostawał jeden z delegatów jako przedstawiciel i łącznik. Inni wracali z wiadomością o przyjęciu do MKS i instrukcjami jak postępować w razie prowokacji SB i innych wydarzeń.
31 sierpnia 1980 roku podpisano Porozumienia Gdańskie.
MKS-y przekształciły się Międzyzakładowe Komisje Założycielskie. Dolnośląski miał siedzibę przy pl. Czerwonym.
Przewodniczącym MKS i MKZ we Wrocławiu został Jerzy Piórkowski.
Członkami Prezydium m.in. Władysław Frasyniuk (kierowca) i Karol Modzelewski (historyk).
Dokonano podziału pracy – Frasyniuk został rzecznikiem prasowym.
Modzelewski i Przydział zostali reprezentantami w krajowym przedstawicielstwie związku.
Krzysztof Turkowski odpowiadał za dział informacyjny.
Od końca września MKZ wydawał tygodnik „Biuletyn Dolnośląski”.
Załogi zakładów pracy występowały z Centralnej Rady Związków Zawodowych, która szantażowała je pozbawieniem praw do pożyczek, zasiłków i sanatoriów.
17 września 1980 roku odbyło się spotkanie przedstawicieli z całego kraju na którym Modzelewski zaproponował nazwę Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Tam także postanowiono, że będzie on jedną ogólnopolską strukturą.
Powołano Krajową Komisję Porozumiewawczą z przewodniczącym Lechem Wałęsą.
3 października odbył się godzinny ogólnopolski strajk ostrzegawczy, bo władze ani myślały dotrzymać porozumień szczególnie w kwestii płac i dostępu do mediów.
24 października 1980 roku odbyła się rozprawa rejestracyjna NSZZ „Solidarność” w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Obrady trwały pięć godzin. Kilka tysięcy osób czekało na wynik przed gmachem.
10 listopada sąd zatwierdził statut „S” ze wszystkimi załącznikami.
W tym czasie pracowałam w instytucji szkolącej ludzi z całej Polski. Miała w nazwie CRZZ, która była przybudówką PZPR.
Dlatego dopiero po rozpadzie CRZZ założyliśmy NSZZ „S”, a ja zostałam przewodniczącą Komisji Zakładowej.
W dużych zakładach pracy Komisja miała poparcie wielu pracowników. Tu było inaczej. Dużo trudniej.
Doprowadziliśmy do degradacji dyrektora naczelnego, który był marki BMW (bierny, mierny ale wierny). Narzucono nowego, który dostał za zadanie spacyfikować związek.
Co mu się udało dzięki wprowadzeniu stanu wojennego.
Rozwiązano ośrodek, zwolniono większość pracowników i internowano dwóch. W tym mnie.
Ale to jest już zupełnie inna opowieść.
We Wrocławiu można obejrzeć dwie wystawy - w Rynku "21 postluatów" i "Solidarny Wroclaw" na pl. Społecznym
Bibliografia:
Stanisław Stefański – „Solidarność na Dolnym Śląsku”, Spółdz. Wydaw. „Profil” 1986
Jerzy Holzer – „Solidarność 1980-1981. Geneza i historia”, Wydaw. „ Krytyka” 1984