Wybierz lokalizację
Dołącz do nas na FacebookuŚledź nas na TwitterzeZrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Redaktor prowadząca

Izabela Smolińska

i.smolinska@wprost.pl

Redaktor

Piotr Rodzik

p.rodzik@wprost.pl

Nieznajomość angielskiego czy nabijanie w butlę

19 grudnia 2009, 12:42 Komentarzy: 5 | Ocena: 5.00 (1 głos)

Autor: depechmaniac

OUTLET, co to za marka? – pytam mojej małżowiny (czyt. żony), mijając sklep o tej nazwie. Marka, ale wymyśliłeś, to nie jest specyficzna marka – małżowina odpowiada uśmiechając się do mnie, by nie powiedzieć śmiejąc się ze mnie. OUTLET to sklepy, w których można kupić produkty posiadające skazy, małe wady lub też są końcówkami serii, za tanie pieniądze – dodaje.

Nieznajomość angielskiego czy nabijanie w butlę
Jako że jestem wierzącym inaczej, można by rzec wątpiącym Tomaszem, musiałem sięgnąć do większej ilości wiadomości, by zaspokoić swój darwinowski głód wiedzy. Przynajmniej w tym temacie.

Na początek może przytoczę tłumaczenie słowa OUTLET, bo pewnie, jak większość z Was się domyśla słowo pochodzi z języka angielskiego, a nie polskiego, nie jest też nazwą specyficznej marki. Nie wszyscy mogą o tym wiedzieć, ja nie wiedziałem, więc nie jest to pokaz mojej próżności czy też braku szacunku dla inteligencji czytających.

OUTLET

1. wylot, otwór wylotowy, ujście (w wentylacji), wypust (elektryka); 2. rynek zbytu (ekonomia); 3. detaliczny (USA) [zapamiętajcie tłumaczenie nr 2 i przede wszystkim 3]

Internet, aktualna encyklopedia wiedzy powszechnej i tym razem zdała swój egzamin ze swojego istnienia. To, co znalazłem jednak mnie lekko zdziwiło.

Sklepy outletowskie powstały, jak wszystko co najlepsze w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Rzeczywiście, tak jak mówiła moja małżowina, sprzedawały markowe produkty. Same w sobie jednak nie były jakąś specyficzną marką, jak myślałem. A dlaczego, ano, dlatego że wszystkie powstawały przy fabrykach, które dany produkt i markę produkowały. Z tego, co wyczytałem rosły jak na drożdżach. Powodem popularności był fakt, że oferowały produkty detaliczne po cenach hurtowych. Taka właśnie idea przyświecała sklepom outletowskim w Stanach i okazało się, że małżowina racji nie miała.

A w Europie (czyt. Polska) i tu okazuje się, że moja małżowina rację miała, zresztą „nihil novi” i „chapeux bas” za moje zwątpienie w jej wiedzę, sklepy outletowskie oferują nieco inne warunki sprzedaży. W naszym kraju różnią się od tych w Stanach tym, że nie są sklepami usytuowanymi przy fabrykach. Jest jeszcze jedna różnica, może bardziej interesująca, a związana jest ona z tym, że w Polsce sklepy te oferują towary po niższych cenach, aczkolwiek są towarami, które posiadają skazy i drobne wady, jak również są końcówkami kolekcji lub też kolekcjami z lat poprzednich. To chyba nieco inaczej niż sklepy w Stanach, które oferują towar w pełni wartościowy za cenę hurtową, a nie detaliczną. W moich poszukiwaniach dotarłem również do takich sklepów OUTLETOWSKICH w Polsce, które nie sprzedają pojedynczych sztuk, co mnie bardzo zdziwiło. Zakup będzie możliwy, gdy kwota przekroczy 500 pln. Jestem w stanie to zrozumieć w przypadku sprzętu AGD czy TV, bo cena takich towarów z reguły przekracza wspomnianą kwotę, ale w przypadku ubrań to chyba niesprawiedliwe. I gdzie tutaj idea OUTLETU (trzecie tłumaczenie słowa, czyli DETALICZNY)? Dla mnie detal to jeden produkt, np. jedna para skarpetek, a nie od razu cała kupa, powiedzmy jedna para za 5 zł, to musiałbym kupić 100 par, by spełnić wymagania tychże sklepów. A gdzie tu jeszcze znalezione zostało, że OUTLET znaczy wadliwy, skażony skazami, patrząc na oferowane produkty? Albo ktoś używał specyficznego słownika do tłumaczenia wspomnianego słowa albo i to jest bardziej prawdopodobne wykorzystuje sytuację, by zarobić na przysłowiowym Kowalskim.

Swoją drogą to jak powinien nazywać się taki sklep w języku polskim. Zastanawiałem się nad tym ze swoimi kolegami w pracy, w czasie spożywania, tak myśleliście, że alkoholu, a ja napisałem przecież spożywania w pracy, a nie w czasie imprezy, a więc w czasie spożywania, ale kawy. Doszliśmy do ciekawych konkluzji, ponieważ jeden z moich kolegów był mocno zafrapowany angielską nazwą i brał w obronę szarych Kowalskich, którzy niekoniecznie angielski język znać muszą. Przyznać mu trzeba rację. W czasie dysputy padały takie słowa jak: końcówka, wylot, wylotówka, ujście, wypust, upust i nijak nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego słowa, by w prosty i zrozumiały sposób odzwierciedlić sens istnienia sklepu. A czy wy jesteście w stanie?

Polskie OUTLETY przypominają mi sytuację ze sprzedażą samochodów. Za cenę samochodu z przysłowiową golizną w Polsce, na zachodzie kupimy samochód wyposażony w luksusy. To, co na zachodzie jest standardem u nas jest luksusem, no i „vice versa”. I nie ma w tym przesady.

Jak widać, tak samo jest w przypadku opisywanych przeze mnie OUTLETÓW. OUTLET OUTLETOWI nierówny, a Polak jak był nabijany w butelkę, tak nabijany nadal będzie.

Byłbym jednak niesprawiedliwy mówiąc, że to źle, iż polskie OUTLETY oferują towary ze skazami, wadami i końcówki serii. To dobrze, aczkolwiek nie powinno się ich nazywać OUTLETAMI. Nie sądzicie? Ja sam, jeśli już wejdę do takiego sklepu będę miał świadomość, że nabijany w butelkę jestem, a nie, że sklep OUTLET (czyt. właściciel) jest tak dobroduszny i odda mi towar za bezcen.

I niech mi ktoś powie, że Internet to strata czasu. Umiejętnie wykorzystany może być atomową bronią przeciwko nabijaniu w butelkę przysłowiowego Kowalskiego. Pytanie tylko czy to, co znajdziemy jest prawdą? Taka mała dygresja na zakończenie.

Informacje na temat amerykańskiej sieci Outletów znajdziecie tutaj

KOPIOWANIE I WYKORZYSTYWANIE TREŚCI I ZDJĘĆ ZAWARTYCH W ARTYKULE BEZ ZGODY AUTORA JEST ZABRONIONE (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83).

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (5)

  • 1)

    obserwator20 grudnia 2009, 06:59


    Wydaje mi się, że należy sie małe sprostowanie. W Płn. Ameryce przyfabryczne outlety owszem istnieją, jak również istnieją takie jak opisała pańska żona, n.p. Filene's Basement (USA), czy Winners (Kanada).

  • 2)

    Ja-sandra20 grudnia 2009, 18:27


    Uau! Pan Piotr chyba robił dla żony zakupy w Ameryce Pn. A ja robiłam w Augustowie. Na szyldzie napisane "Outletowe - nowe albo prawie nowe". Nabyłam pulowerek, który się gniecie (widocznie stracił apreturę po wielu praniach). Więc 'prawie' jest tu mocno naciągane. Ot, następny 'Ciuchland'. Ale nazwy sklepów są tu pomysłowe - np. 'Tani Armani'. Co do określenia tych końcówek to faktycznie ciężko. W czasach socjalizmu ekskluzywne były "odrzuty z eksportu". Ale ani 'odrzuty', ani 'odbyty' (zamiast wylotów) nie brzmią ładnie. Hm... ODLOTY brzmią odlotowo :-)

  • 3)

    obserwator21 grudnia 2009, 06:50


    Pan Piotr po prostu mieszka w Płn. Ameryce i zdarza mu się od czasu do czasu takie sklepy odwiedzać. A co do jakości produktów, to tak jak wszędzie: caveat emptor.

  • 4)
    Karolina Bugajska

    Karolina Bugajska21 grudnia 2009, 11:08


    uwielbiam outlety!

  • 5)

    Ania22 grudnia 2009, 16:35


    Swego czasu zetknęłam się ze sklepem o nazwie "Defekt" i tam faktycznie był towar ze skazami czy błędami. O wiele tańszy. A w grę wchodziła też dziwna rozmiarówka i końcówki kolekcji, niekoniecznie z defektami.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System