Długa podróż pociągiem, przerwa na reklamę w TVN czy też wyjątkowo nudny wykład ... Najlepsze rozwiązanie? Krzyżówka. Kilkadziesiąt pustych kratek, które czekają na to, aby wypełnić je odpowiednimi literami. Zbyt banalne? A jednak ta, wymyślona niemal sto lat temu, gra umysłowa nadal znajduje zainteresowanie w każdej grupie wiekowej. W piątek, polski rynek prasy rozrywkowej zasiliła kolejna pozycja. „Tester” to miesięcznik, który ofertuje czytelnikom m.in. quizy, krzyżówki oraz testy na inteligencję. Jego pojawienie się świadczy o tym, że nawet w dobie Internetu- krzyżówka ma się dobrze i posiada swoich stałych zwolenników.
Wiekowa tradycja
Kiedy Amerykanin Arthur Wynne w 1913 roku zamieścił w niedzielnym dodatku do "New York World" („Fun”) pierwszą krzyżówkę, nie spodziewał się z pewnością, że jego pomysł odniesie tak ogromny sukces na całym świecie. Prababka krzyżówek zawierała ponad trzydzieści haseł. Jej opublikowanie spotkało się wielkim zainteresowaniem ze strony czytelników i zaowocowało wydaniem w roku 1924 pierwszej książki, których treścią były właśnie- krzyżówki. "Crossworld puzzle” zawierała ich 50, wcześniej wszystkie były publikowane w „Fun” . Ponieważ wynalazek nie został opatentowany, bardzo szybko inne kraje zaadaptowały pomysł Wynne’a, a z czasem pojawiła się też bogata oferta czasopism, poświęconych wyłącznie krzyżówkom.
Zabawa dla każdego
Wiem!, Wykreślanki, Rozrywka Nocą, Świat Krzyżówek, Noc z Krzyżówkami, Krzyżówki Relaks, ABC Krzyżówki, 100 Wykreślanek... tytuły można by mnożyć. Jak się okazuje, segment „krzyżówkowy” nie musi obawiać się wszechobecnego Internetu. Jednocześnie można zauważyć tendencję, że czytelnicy tego rodzaju pism, stanowią lojalną grupę odbiorców, którzy raczej nie poszukują innowacji, ale ulubionej, sprawdzonej rozrywki intelektualnej. Dla nich jest to po prostu codzienna gimnastyka umysłu i kupują pisma wręcz z przyzwyczajenia. Lubią mieć pod ręką gruby pliczek ulubionych „ćwiczeń”, które nie tylko poprawią humor, ale także – poczucie własnej wiedzy. Zmniejszająca się liczba pustych pól, to dla miłośników kratkowanej rozrywki powód do dumy. Wielu jednak, uzupełniając kolejne diagramy, liczy jedynie na szczęście w losowaniu nagród . Dla tych, zabawa związana z odgadywaniem haseł nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się przecież jedynie hasło końcowe, które w założeniu ma służyć polepszeniu sytuacji materialnej. Są i tacy, którzy po krzyżówki sięgają z nudy, bądź też z chwilowego braku innego zajęcia. Z tego też względu trafiają one do rąk czytelników niemalże z każdą gazetą. Tego rodzaju „dodatek” nie wystarcza jednak miłośnikom krateczek. I to dla nich właśnie wydawcy poszukują kolejnych form. Poszerzana jest więc nie tylko oferta treściowa, ale właśnie- forma wydania. Obecnie możemy wśród nich znaleźć takie tytuły jak np. „Duże Litery”- z krzyżówkami o powiększonej czcionce i wygodnymi kratkami, specjalnie przygotowanymi dla osób z osłabionym wzrokiem.
Do wyboru, do koloru, ale zawsze- w kratkę
Bogactwo umysłowych rozrywek, czyli wszelkiego rodzaju szarad, krzyżówek oraz łamigłówek jest dziś naprawdę ogromne. Istnieje jednak kilka typów, po które amatorzy główkowania sięgają najchętniej. Najpopularniejsza i stosunkowo najprostsza (ale tylko jeśli chodzi o reguły) jest z pewnością krzyżówka panoramiczna. Zagadki umieszczone w kratkach wraz ze wskazaniem kierunku wpisywania haseł, często wymagają nie lada wiedzy, a finał – może zaskoczyć. Czasami efekt końcowy (czyt. powstałe hasło) zmusza do ponownego sprawdzenia reguł zabawy- czy aby przypadkiem autor nie wymyślił hasła w języku obcym... Kiedy jednak reguły przewidują przykładowo powstanie „polskiego przysłowia” – zabawa zaczyna się od początku, a dla zapalonego krzyżówkowicza- utworzenie powiedzonka staje się wręcz sprawą honoru.
Równie znana, jednakże mniej lubiana Jolka, wymaga nieco więcej wysiłku. Poza odgadnięciem haseł, rozwiązujący musi dodatkowo znaleźć miejsce, w którym należy dane hasło umieścić, co bywa dość trudne. Istnieje wiele rodzajów krzyżówek pośród których znajdziemy takie jak np. alfabetka, ukośnik, hetmańska czy ...swatka . Ostatnio dużą popularnością cieszy się tzw. Sudoku. Wprawdzie nie jest to typowa krzyżówka, gdyż przedmiotem jej są cyfry, ale jest zamieszczana w czasopismach coraz częściej, obok zwyczajnych krzyżówek. Celem tej łamigłówki jest wypełnienie diagramu 9x9 tak, aby w każdym wierszu, a co więcej w każdym diagramie znalazło się po jednej cyfrze od 1 do 9. W Polsce gra ta stała się sławna w 2005 roku, kiedy to na swoich łamach zamieścił ją tygodnik „Polityka”. Nie wszyscy jednak wiedzą, że zabawa była znana w Polsce dużo wcześniej. Publikował ją m.in. miesięcznik „Wiedza i życie”, tyle że pod nazwą „Dziewięć na dziewięć”. Już w listopadzie tego samego roku, kiedy nastąpił debiut „Sudoku”, odbyły się Mistrzostwa nie tylko Polski, ale i świata, właśnie w tej konkurencji.
Kratka na monitorze
Autorzy umysłowych łamigłówek coraz śmielej wchodzą na ekrany komputerów. Jednak mimo tego, że twórcy takich portali jak np. szarada.net czy rozgrywka.pl nie narzekają na brak zainteresowania, wydawcy tradycyjnych krzyżówek nie muszą się obawiać spadku czytelnictwa. Oczywiście grupa odbiorców zainteresowanych internetowymi rozgrywkami nie jest mała, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że krąg odbiorców tego rodzaju rozrywek jest bardzo zróżnicowany. Znajdziemy wśród nich nie tylko młodych ludzi, dla których Internet to główne źródło informacji i rozrywki, ale także dzieci i osoby starsze, dla których w dzisiejszych czasach szklany ekran nie stanowi wprawdzie większego problemu, ale niekiedy po prostu odbiera przyjemność, związaną z zabawą. Łatwość i szybkość dotarcia do poszukiwanych informacji kusi do skorzystania z pomocy i niweczy sens zabawy.
Testujemy „Testera”
Dowodem na to, że Internet nie zdołał jak na razie zawładnąć omawianym segmentem rynku prasowego jest piątkowy debiut „Testera”. Ukazał się on jako odrębne wydanie specjalne miesięcznika "Focus". Oprócz krzyżówek, łamigłówek i testów pojawią się tam również informacje na temat gier logicznych oraz planszowych. Nowy miesięcznik poświęcony jest w całości ćwiczeniu umiejętności i wiedzy czytelników. Według zapowiedzi, mogą w nim sprawdzić myślenie abstrakcyjne, twórcze, matematyczne, zdolności językowe czy nawet- wyobraźnię przestrzenną. Ciekawym dodatkiem są łamigłówki sprzed 17 lat, rozwiązywane w 1992 roku na I Mistrzostwach Świata w Łamigłówkach. Oczywiście, jak w każdym piśmie, tak i w „Testerze” nie mogło zabraknąć nagród. Jak jednak zapowiadają wydawcy, mają być one jedynie- atrakcyjnym dodatkiem. Najważniejsze ma być systematyczne ćwiczenie umiejętności.
Jak na razie nie wiadomo, czy nowy miesięcznik zdobędzie swoich wiernych czytelników, ani która grupa odbiorców sięgnie po niego najchętniej. Jednak fakt, że wydawcy zainwestowali w kolejny tytuł z dziedziny prasy rozrywkowej tego właśnie typu, może świadczyć o tym, że laptop (z bezprzewodowym dostępem do Internetu rzecz jasna) mimo, że wygodny i funkcjonalny- nie zastąpi zwykłych kartek papieru, a literki wstukiwane na klawiaturze- tych, wpisywanych długopisem. Powód jest banalny. Widząc przed sobą własnoręcznie zapełniony diagram, czujemy się współautorami powstałego dzieła i mamy poczucie dobrze rozwiązanego zadania. Tej świadomości nie odczuwamy, patrząc na mechanicznie wykonany w Internecie kwadrat, który równie dobrze mógłby być dziełem kogoś innego, w którym nasz własny wkład nie jest możliwy do rozpoznania z zewnątrz. Czy zależność ta jednak wpłynie na sukces „Testera”- nie wiadomo. Jak na razie musi on przekonać do siebie zwolenników główkowania i udowodnić , że prezentowana przez niego oferta jest lepsza od pozostałych konkurentów. Jak jednak udowodnić, że powstałe na jego łamach hasła dają większe poczucie satysfakcji...? Autorzy intelektualnych łamigłówek z pewnością długo łamali sobie głowę nad tym pytaniem. Słupki czytelnictwa pokażą wkrótce, czy efekt końcowy nie skłoni wydawców do „sprawdzenia reguł zabawy”.