Skarb, który znajduje się na HMS Sussex wart jest pół miliarda dolarów. Nie wiadomo jednak, czy nie został już wydobyty. Z pewnością nie dotarł do adresata, księcia Sabaudii, któremu złote monety pomagały zmieniać sojusze.

źródło: fot. sxc
Rozkazy, jakie otrzymał sir Francis Wheler, admirał floty królewskiej były dość proste. Przepłynąć Cieśninę Gibraltarską i nękać Francuzów na Morzu Śródziemnym. To ostatnie powinno być o tyle łatwe, że Wheler miał do dyspozycji okręt HMS Sussex, zwodowany w kwietniu 1693 roku.
Wielki okręt, ważna misjaDuma angielskiej marynarki, trzeci pod względem wielkości okręt wyposażony był w osiemdziesiąt dział, a załoga liczyła pół tysiąca marynarzy. Przewoził też
złote monety o wadze – bagatela – dziesięciu ton. Ich łączna wartość, w przeliczeniu, to dzisiejsze pół miliarda dolarów. Oprócz okrętu flagowego flota Whelera składała się z 48 innych statków. Eskortowała też 166 statków handlowych.
Wheler płynął na Morze Śródziemne, ponieważ jego kraj uwikłał się w konflikt z Francją. Tamtejszy król, Ludwik XIV, nie krył swoich ambicji i prowadził niezwykle ekspansywną politykę zagraniczną. Na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku Francja nie miała sobie równych na kontynencie. Jego przeciwnicy zmuszeni byli budować wielopiętrowe sojusze.
Książę, który się złotu nie oparłWłaśnie wzmocnieniu jednego z nich służył ładunek, który wiózł Wheler.
Złote monety były przeznaczone dla księcia Sabaudii, którego chciał przekupić angielski król Wilhelm II. Wiktor Amadeusz bardzo je sobie cenił, w czasie jego panowania
złote monety otrzymywane od innych państw stanowiły nawet połowę dochodów budżetu państwa.
Dotacja nigdy jednak nie dotarła do Sabaudii. 11 kwietnia 1694 roku flota prowadzona przez admirała Whelera wpadła w sztorm. Warunki były tak ciężkie, że flagowy okręt zatonął podczas próby przepłynięcia cieśniny. Wszystkie
złote monety, a także 498 członków załogi z dowódcą na czele poszły na dno. Oprócz Sussexu zatonęło 12 innych statków, w sumie zginęło ponad 1,2 tys. ludzi.
Niezależnie od losów przesyłki Wiktor Emanuel przyłączył się do sojuszu i próbował swoich sił w wojnie z Francją. Wkrótce jednak uznał, że bardziej opłaca mu się współpraca z Francją i w 1695 roku skapitulował przez Ludwikiem XVI.
Trzysta lat pod wodąZłote monety leżały na dnie cieśniny przez ponad trzysta lat. Pod koniec XX wieku zainteresowali się nimi poszukiwacze skarbów. Nie bez przyczyny. Sussex uważany jest za jeden z najbogatszych wraków. Pół miliarda dolarów to nie byle jaka nagroda za podwodne poszukiwania.
W latach 1998 – 2001 amerykańska firma Odyssey Marine Exploration szukała wraku na dnie morza w okolicach Kadyksu. Z sukcesami. Statek został odnaleziony na głębokości tysiąca metrów. W 2002 roku Odyssey dogadał się z rządem brytyjskim, który oficjalnie nadal był właścicielem okrętu w sprawie podziału potencjalnych zysków.
Od porozumienia, do sali sądowejPoszukiwacze skarbów mieli dostać 80 proc. z nich do wartości 45 milionów dolarów, połowę w przedziale od 45 do 500 mln dol., a także 40 proc. z nadwyżki ponad pół miliona dol. Hiszpanie mieli przysłać archeologów, którzy upewniliby się, że chodzi o wrak brytyjski, a nie hiszpański.
Wszystko wydawało się dogadane, jednak tak, jak w przypadku wojny z końca XVII wieku, także na początku XXI wieku zmiana aliansów pokrzyżowała wcześniejsze plany. Oprócz Sussexu Odyssey zaczął bowiem prace nad wydobyciem innego statku – Merchant Royal, który zatonął w okolicy w 1641 r. Tzw. Black Swan Project nie został jednak zaakceptowany przez Hiszpanię. Kiedy więc firma wywiozła warte pół miliarda dolarów srebrne i
złote monety, rząd w Madrycie zerwał współpracę.
Co więcej, nie ma pewności, że
złote monety pochodzą właśnie z Merchant Royal. Niektórzy twierdzą, że zostały wydobyte z Sussexu. Sąd nakazał firmie zwrócić wszystkie wydobyte ze statku pieniądze.