Sędzia Kalosz
3 lipca 2008, 18:27 Komentarzy: 0
Autor: Pakoslaw
Mistrzostwa Europy dobiegły końca. Hiszpanie zasłużenie zabrali puchar do domu, doskonale wypadła reprezentacja Rosji i drużyna turecka. Podczas zmagań szesnastu zespołów nie zabrakło pięknych bramek, indywidualnych akcji, wspaniałych interwencji bramkarskich. Nie zabrakło także kontrowersyjnych decyzji arbitrów prowadzących mecze podczas Euro 2008.
Oczywiście polscy kibice nienawiścią darzyć będą angielskiego sędziego, który od drugiej połowy meczu z Austrią prokurował rzuty wolne pod bramką Boruca, aż w końcu przyznał Austriakom dyskusyjny rzut karny, co doprowadziło do remisu i umożliwiło Niemcom osiągnięcie lepszego bilansu – cóż można stwierdzić, że gospodarzom pomagają nawet ściany.
Jednak niesłuszna decyzja angielskiego arbitra nie była jedynym potknięciem sędziowskim na tych mistrzostwach. Kolejny rzut karny podyktował sędzia norweski podczas fazy grupowej w meczu reprezentacji Włoch przeciw Rumunom. Błędna decyzja arbitra kosztowała tylko dużo strachu, bo Buffon obronił jedenastkę.
W Euro 2008 roiło się od spalonych, które spalonymi nie były, co idealnie pokazywały powtórki, jednak sędziowie bardzo chętnie odgwizdywali rzut wolny pośredni po wielu bardzo efektownych i w prawidłowy sposób przeprowadzonych akcjach, czym wprowadzali we wściekłość napastników, których pretensje kończyły się żółtą kartką.
Dużym problemem sędziowania zaczyna być różna interpretacja przepisów przez arbitrów. Jedni pozwalają na ostrą grę na pograniczu faulu a także brutalne zachowanie formacji obronnych. Inni za najdrobniejsze przewinienia od razu sięgają po kartki. A zatem piłkarze, albo starają się grać delikatniej i bardziej zachowawczo, albo zamieniają piłkę na rugby. Tego typu niekonsekwencje i różnice powinny zainteresować FIFA i UEFA, ponieważ jednym w meczu pozwala się na wszystko innym na nic.
Niedokładności i błędy pojawiające się coraz częściej są także wynikiem ewolucji footballu. Piłka nożna staję się grą coraz szybszą i bardziej kontaktową, a sędziowie nie robią się coraz młodsi. Może należałoby wprowadzić monitory pokazujące akcje, które wymagają ponownego rozpatrzenia, tak jak to ma miejsce podczas meczów hokejowych. Należałoby rozważyć wprowadzenie drugiego sędziego na pole gry, aby jeden starszy pan nie uganiał się za dwudziestoma dwoma atletami. A może po prostu wrócić do zasad fair-play – niech wygra lepszy.