Wybierz lokalizację
Wyniki konkursu na najlepszą recenzję filmu oscarowego
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Na olimpiadzie zagrają w bulletball?

29 czerwca 2009, 23:07 Komentarzy: 0 | Ocena: 5.00 (1 głos)

Autor: Michał Borkowski

Marc Griffin, ojciec gry nazwanej przez niego bulletball, twierdzi, że 80% wynalazców zabiera swe koncepcje do grobu. Griffin postanowił, że jego idei, mającej stanowić pomost między niepełnosprawnymi a zdrowymi, nie może spotkać podobny los. Zaufał intuicji, wbrew rodzinie czy przyjaciołom i postanowił, że poświęci życie dla bulletball.

Na olimpiadzie zagrają w bulletball?
Bulletball to prosta gra stołowa. Można ją opisać jako połączenie cymbergaja z pingpongiem. Uczestniczy w niej dwóch zawodników. Rozgrywka toczy się przy użyciu piłki używanej do tenisa stołowego na niewielkim, okrągłym stole z umieszczonymi po bokach barierami. Zadanie gracza polega na uderzeniu piłki dłonią lub przedramieniem w taki sposób, by ta wypadła poza stół po stronie przeciwnika. Zasadami bulletball przypomina zatem wspomnianego cymbergaja, znanego obecnie przede wszystkim z salonów gier.

O ile opis samej gry nie wydaje się ekscytujący, to zdecydowanie więcej emocji przynosi historia Marca Griffina, pomysłodawcy zabawy. Griffin zgłosił się do programu „American Inventor” emitowanego w stacji ABC w 2006 roku. Stanął przed czteroosobowym jury i zaczął zachwalać swoje „dziecko”. Amerykanin zareklamował bulletball jako dyscyplinę sportu dostosowaną do stylu życia ludzi z XXI wieku, podobnie jak koszykówka, piłka nożna i pingpong. W zdumienie wprawił komisję stwierdzeniem, że bulletball ma szansę stać się dyscypliną olimpijską.

Później przyszedł czas na zaprezentowanie gry w praktyce. Na potrzeby prezentacji rywalem Griffina został Doug Hall, członek jury, profesjonalny wynalazca. Podekscytowany Griffin podczas krótkiej rozgrywki nie silił się na uprzejmości. Bez problemu punktował niedoświadczonego Halla, dodając po każdym celnym uderzeniu: „mój punkt!”.

Całą historię można by potraktować jako niewinną zabawę, chęć chwilowego zaistnienia w popularnym programie. Jednak Griffin wyprowadził wszystkich z błędu, a przy okazji wprawił jury w spore zakłopotanie. - Marc, ile zainwestowałeś w tę grę? – zapytał Ed Evangelista, inny członek komisji. - Wpadłem na ten pomysł 26 lat temu – odparł niespodziewanie Griffin. Emocje rosły. Amerykanin łamiącym się głosem wyznał, że dla bulletball rzucił pracę, sprzedał wszystko - obrączki ślubne, a nawet dom i obecnie mieszka w samochodzie. Autorzy programu także dołożyli swoje – niepokój podsycała odpowiednia muzyka i zbliżenia. W rezultacie widzowie, którzy początkowo mogli pokładać się ze śmiechu, ostatecznie szczerze współczuli Griffinowi, który przez ponad ćwierćwiecze próbował zrealizować marzenie.

Griffin na każdym kroku podkreśla, że ideą bulletball jest połączenie niepełnosprawnych i tych, którzy cieszą się zdrowiem, w jednej grze. Przy stole można bowiem stać, ale także siedzieć – na zwykłym krześle lub na wózku inwalidzkim. Amerykanin pochodzący z Chicago już w dzieciństwie żył obok ciężko chorej matki. Wychowywał się zatem z pełną świadomością tego, jak ważne jest stworzenie wykluczonym możliwości powrotu do społeczeństwa. Nie ma do tego lepszej drogi niż rywalizacja sportowa niepełnosprawnego ze zdrowym – prowadzona na równych warunkach.

Pomysł na grę powstał zupełnie przypadkowo. Marc wraz ze swoją żoną siedzieli przy stole i rozmawiali. Podczas konwersacji wymieniali między sobą małą piłkę dla psa. Piłka turlała się coraz szybciej i szybciej i... tak powstało bulletball. To był początek lat osiemdziesiątych. Już wtedy Griffin marzył o tym, że pewnego dnia jego pomysł zyska przychylność Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Jednak pasja Griffina dojrzewała powoli. W takim samym tempie rosło jego zaangażowanie w pomysł. Dopiero pod koniec ubiegłego stulecia potraktował swoją koncepcję poważnie i przystąpił do jej realizacji. W 1997 roku opatentował bulletball. Wtedy też poprosił o pomoc brata, Charlesa Griffina, który podobnie jak Marc od najmłodszych lat widział co to znaczy być niepełnosprawnym. Nie trudno było go zatem zarazić ideą w pełni inkluzywnej formy rozrywki. Charles samodzielnie wykonał prototyp stołu do gry w bulletball. Marc zajmował się badaniami, doborem piłek i szeroko pojętą kampanią reklamową. Mieszkaniec Chicago jeździł po całym kraju i prezentował swoją grę. Marc Griffin gościł na uniwersytetach, college'ach, barach, parkach, a nawet na profesjonalnych imprezach sportowych.

Propagowanie idei bulletball tak go pochłonęło, ze przestał mieć czas na pracę. Wtedy właśnie postanowił, że harowanie przez pięć czy sześć dni w tygodniu po 10 godzin nie jest dla niego. Odszedł więc ze stanowiska w dużej korporacji amerykańskiego i kontynuował swój sen. Zdawało się, że Griffin został brutalnie obudzony w 2006 roku przez jury programu „American Inventor”, które jednogłośnie odrzuciło pomysł. Nic bardziej mylnego.

Bracia Griffinowie potraktowali występ w telewizji jako darmową reklamę. Marc twierdził nawet, że to dobrze, że nie wygrał, bo najlepszych 12 uczestników miało zagwarantowany kontrakt z producentami programu. Griffin twierdził, że taka umowa byłaby dla niego końcem wolności, zaprzedaniem swojego ukochanego „dziecka”.

„Griffin Brothers”, jak są czasem nazywani, ruszyli z kampanią w internecie, na własnych zasadach. Założyli stronę internetową. Można tam kupić sprzęt niezbędny do bulletball. A konkretnie do „Bulletball” i „Bulletball Extreme”. To właśnie ta druga odmiana gry miała stać się dyscypliną olimpijską. Od pierwszej wersji różni się zasadami – a raczej ich brakiem. Gracze mogą użyć pełnego wachlarza możliwości, byle tylko przechytrzyć przeciwnika. Zawodnicy mogą być wyposażeni w specjalne rękawiczki, które ułatwiają odbijanie i chronią przed ewentualnymi kontuzjami. Standardowy bulletball jest z kolei odmianą o charakterze rekreacyjnym, przeznaczoną dla amatorów.

Griffin po emisji programu, a szczególnie po opublikowaniu jego fragmentu w serwisie YouTube udzielił wielu wywiadów. Sporą popularnością cieszy się również hip-hopowa piosenka o bulletball. Istniały wątpliwości co do tego, czy powstała ona za sprawą pomysłodawcy gry czy może jednego ze sporej rzeszy fanów. Jednak wszelkie niejasności rozwiał Marc Griffin podczas jednego z radiowych wywiadów. Na pytanie czy zna piosenkę o bulletball odparł: - Czy ją znam?! Mój brat ją napisał!

Po trzech latach nie słychać o bulletball w kontekście umieszczenia dyscypliny wśród sportów olimpijskich. Nie znaczy to jednak, że zabawa przestała być obiektem zainteresowania mediów. Nie dalej jak dwa miesiące temu amerykańska telewizja Fox 2 wyemitowała dwuminutowy materiał poświęcony bulletball. Można w nim zobaczyć wizytę Marca Griffina w szpitalu dla dzieci „Ranken Jordan”. Mali pacjenci, często niepełnosprawni, grali w bulletball z samym pomysłodawcą gry. - Jestem w to naprawdę dobry, ale nie żebym się chwalił – mówi w materiale kilkunastoletni Dillon.

Właśnie do niepełnosprawnych najczęściej trafia bulletball. Oprócz szpitala w St. Louis bracia Griffinowie współpracują z kilkunastoma organizacjami. Wśród nich jest między innymi Instytut Rehabilitacji w Chicago i Illinojski Departament do spraw Weteranów. Współpracą z tą ostatnią instytucją chwali się Griffin: - Pomagamy weteranom wrócić do głównego nurtu społeczeństwa.

Co jednak z marzeniem pomysłodawcy gry? Czy bulletball w wersji „extreme” zostanie dyscypliną olimpijską? Griffin cały czas jest pełen nadziei: - Postaramy się, by bulletball był obecny na olimpiadzie już w 2016 roku. Popiera nas wiele osób – opowiada w telewizji. Jednak w rzeczywistości szanse są niewielkie. Nie zmienia to faktu, że amerykańskiemu wynalazcy udało się osiągnąć jeden zasadniczy cel. Sprawił, że niejeden niepełnosprawny, ciężko doświadczony przez los, człowiek może zapomnieć na chwilę o swojej ciężkiej doli, oddając się grze w bulletball.

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze

Artykuł nie posiada komentarzy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System