

AWR WPROST
Al. Jerozolimskie 123a
02-017 Warszawa
tel. (22) 529 11 77
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl
18 maja 2008, 17:06
Komentarzy: 3 |
Ocena: 3.00 (6 głosów)![]()
Kiedy w dniu wczorajszym powróciłem ze sławetnej akcji „Noc w muzeum”, na dobrą sprawę był już dzień dzisiejszy i z tego też względu umknął mi z życiorysu jeden felieton. Noc, trzeba przyznać, skłoniła mnie przynajmniej do kolejnych refleksji. Idea szczytna i genialna w swej prostocie, zachęcająca „szersze grono” bo obcowania ze sztuką. Nie mniej nie byłbym chyba sobą, gdybym przy tej okazji odrobinę nie ponarzekał...
Frekwencja w rzeczy samej była iście zaskakująca. Całe tłumy ustawiły się w oczekiwaniu na wejście do niemal pustego na co dzień gmachu muzeum. W końcu nie na co dzień zdarza się taka okazja – pięciu złotych za wstęp płacić nie trzeba, poza tym spotkać można wszystkich swoich znajomych, którym chciałoby się powiedzieć „cześć” i ogólnie pokazać się „na mieście”. Jako uczeń mam zniżkę na wejście dwuzłotową, znajomych dostatecznie często widuję w innych okolicznościach, a muzeum staram się z założenia odwiedzać jak częściej i możliwie najdokładniej wgłębiać się w treść ekspozycji. Podejście to zostało odebrane chyba przez innych gości jako co najmniej niedorzeczne, bo kiedy popychany przez tłum ludzi próbowałem zatrzymać się przed którymś z obrazów, byłem gniewnie ofukiwany i siłą ciągnięty do przodu. Szedłem więc, chcąc nie chcąc, w tej dziwacznej procesji, drepcząc bezradnie przed siebie. Było duszno, gorąco, zewsząd dobiegały moich znękanych uszu złowrogie śmiechy co mniej uwrażliwionych bywalców muzeów. Z ponurych, barokowych płócien spoglądały na mnie posępne, zamyślone oczy szlachciców i dam dworu, możnych duchownych i mitologicznych bohaterów. Kiedy jeszcze uszu mych dobiegł chrapliwy, kpiący głos mężczyzny stojącego przy jednym z ustawionych na korytarzu muzealnym „stoisk”: „Ej, pan może ma ochotę na koszulkę?”, pomyślałem tylko: GDZIE JA JESTEM? Przez chwilę poczułem się jak w najgłębszych otchłaniach Tartaru, gdzie potępieńcy idą wciąż dalej, i dalej, i dalej i nie ma już dla nich odwrotu. Doszedłem w końcu do autoportretu Jacka Malczewskiego ze stałej wystawy, niezmiennie wiszącego na swoim miejscu od mojej ostatniej wizyty w muzeum. Nim tłum znów zmusił mnie do podążania ścieżką zapomnienia, moje oczy na kilka sekund zeszły się ze smutnymi oczyma brodatego malarza i zacząłem się zastanawiać, czy bardziej współczuć sobie, że zdecydowałem się na tą eskapadę, czy jemu, że wisi tutaj wśród tylu nie zainteresowanych ludzi, którzy do muzeum przyszli sobie „potuptać dookoła”. Dotarłem w końcu do ostatniego pomieszczenia – zmęczony, zrezygnowany i ledwo mogący złapać powietrze. Droga powrotna okazała się równie ciężka i trwała jeszcze dłużej. Gdy wreszcie opuściłem gmach muzeum, obróciłem się jeszcze za siebie, by upewnić się czy aby nad drzwiami nie widnieją słowa: Lasciate ogne speranza, voi ch'intrate. Moja wada wzroku w połączeniu z brakiem okularów nie pozwoliły mi jednak z całą pewnością zweryfikować tego przypuszczenia.
Dodaj do ulubionych
Wyślij znajomemu
Zgłoś naruszenie regulaminu
Dodaj do:
wykop.pl
gwar.pl
linkr.pl
del.icio.us
digg.com
technorati.com
Trackback: http://www.infotuba.pl/rf/trackback?id=1789
Paszczur21 maja 2008, 22:35
Stanisław Skowron22 maja 2008, 09:24
Komentarzy: 25
Komentarzy: 21
Komentarzy: 20
Komentarzy: 17
Komentarzy: 12
7 stycznia 2009, 18:30
7 stycznia 2009, 21:00
8 stycznia 2009, 19:07
Publikacji: 54
Publikacji: 7
Piotr Hajda
Publikacji: 11
Witold Jarzyński
Publikacji: 21