Kontrowersje wokół kolejnej gry
28 lipca 2008, 14:13 Komentarzy: 1 |
Ocena: 5.00 (1 głos)
Autor: Mateusz Bałdys
Niskobudżetowa, internetowa gra, w której bohaterka próbuje stać się najlepszą "laską" na świecie na Zachodzie wywołała już niemałe kontrowersje. Teraz moda na "Miss Bimbo" dotarła także do Polski.
Na początku gracz rejestruje się na stronie i tworzy wirtualną postać nastoletniej dziewczyny. Od tej pory opiekuje się nią, znajduje pracę i dom, a zarobione pieniądze przeznacza na nowe ubrania i wypady na imprezy ze znajomymi. Nie trudno jest się domyślić, że ciuchy odgrywają w "Miss Bimbo" bardzo ważną rolę. Ich jakość, cena i odpowiedni dobór pozwalają zdobyć określone miejsce w towarzystwie. Aby utrzymać się wśród najpopularniejszych osób trzeba dostatecznie często pojawiać się w drogich i modnych klubach, nosić drogie ciuchy i od czasu do czasu odwiedzić fryzjera lub kosmetyczkę. Gra co jakiś czas wyznacza różnego rodzaju zadania - raz trzeba zrzucić kilka kilo, innym razem przejść operację plastyczną. Takie zabiegi pozwolą zdobyć najlepszego chłopaka, a jak już i on się znudzi, można go rzucić.
Zachodni lekarze od dawna biją na alarm. To niby zabawa, ale jednak uczy, że najważniejszy jest wygląd, który warto poprawiać za wszelką cenę. Zdaniem psychologów "Miss Bimbo" kreuję modę na szybkie odchudzanie. Jeśli się przytyję, trzeba zastosować dietę, dzięki której zrzuci się kilkanaście kilo w kilka dni, a wszystko po to aby móc "złowić" przystojnego chłopaka. Część psychologów nie popiera jednak tej teorii. Uznali nawet, że "Miss Bimbo" nie wyłamuje się poza obowiązujące schematy. Podobne wartości możemy przecież znaleźć w telewizji, czasopismach dla młodzieży czy też filmach.
Już w marcu zachodnie media zajęły się sprawą "Miss Bimbo", kiedy ta nie była jeszcze popularna. To zadziałało jak lep na muchy. Obroty londyńskiej firmy Blouzar Ltd. znacznie się zwiększyły. Jej prezesi niejednokrotnie dziękowali mediom za darmową reklamę - sami nie wydali na nią ani grosza.
W Polsce prasa zaczęła nagonkę cztery miesiące później niż na Zachodzie. "Dziennik" napisał:"Zrzuć błyskawicznie wagę, powiększ sobie piersi, poderwij multimilionera - zachęca popularna na Zachodzie gra internetowa "Miss Bimbo". Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że adresowana jest już do dziewczynek w wieku dziewięciu lat". Inne media, szczególnie te internetowe poparły stanowisko "Dziennika", ba wpadły nawet w swego rodzaju panikę, pisząc o wielkim zagrożeniu dla nieletnich.
Jednak według gry.onet.pl dziennikarze nie zdecydowali się sprawdzić w słowniku słowa "bimbo". W języku angielskim oznacza on piękną, lecz niezbyt inteligentną dziewczynę, z reguły pozbawioną zahamowań. "Sama gra ma charakter prześmiewczy, wykpiwa pewne zachowania. Mało tego, twórcy usunęli już z niej najbardziej kontrowersyjne elementy, takie jak specjalne pastylki wspomagające odchudzanie. W dodatku według zebranych przez nich informacji przeciętny wiek użytkownika "Miss Bimbo" wynosi 19 lat" - donosi gry.onet.pl.
Afera związana z "Miss Bimbo" dopiero się zaczęła. Sama gra nie odniosłaby takiego sukcesu gdyby nie medialny szum. Niestety, tradycją stało się już, iż gry są dla wielu ludzi winne za zło i demoralizację. W tym przypadku jest podobnie. Czasem jednak warto rozejrzeć się na boki i odpowiedzieć na pytanię czy "Bravo", MTV, VIVA lub inne media zaadresowane do młodzieży nie lansują wartości podobnych, a czasem bardziej szkodliwych niż "Miss Bimbo"?