W jego „Księdze gości” podpisała się Aleksandra. Jak to z Księgą Gości na stronach autorskich bywa, trudno zidentyfikować kim jest autorka wpisu (może autor ? bo jak wiadomo w konspiracji wirtualnej można i wizerunek płciowy zmienić). Oto wpis prawie w całości: "Można odnieść wrażenie , że rysunek , technika, i ogólnie rzecz biorąc historia sztuki nie jest wpisującej (-mu?) obca. Oto co napisała Aleksandra:
„Autor prac jest dobrym rysownikiem. Wypracował własny styl (jedna z portretowanych dziewczynek ma oczy trochę w stylu Olgi Boznańskiej, ale to ale to nie jest zarzut ani wada). Artysta ma wyczucie, jeśli chodzi o kreskę. Za to dużo gorzej posługuje się kolorem (mimo szczerych chęci - "Vermeer" fatalny). Ogólnie: niezły modelunek i światłocień. Portrety mają duszę, a to najważniejsze. Do najbardziej interesujących należy portret kobiety w długiej czarnej sukni (może autor powinien rozważyć projektowanie kostiumów teatralnych?). Uwagę zajmuje również rysunek o tytule 5,5 & 3 lata. Kwiatki i motylki dosyć sentymentalne, nawet jak na wiadomy kontekst. Ogólna opinia: hmmm w kilku przypadkach poczułam zazdrość, a to chyba najlepszy komplement dla artysty. Rada: może czas zrozumieć, że Muza może mieć wiele twarzy(...)?”
(źródło
http://www.przemyslawolborski.com/ patrz - Księga gości).
To jeden z nielicznych wpisów. , ale wydaje mi się dość przydatny jako wstęp i pewna forma opinii/wrażenia/skrótowej recenzji ze strony (prawdopodobnego) profesjonalisty (-profesjonalistki?) i odbiorcy jednocześnie.

źródło: www.przemyslawolborski.com
Nazywa się Przemysław Olborski, mieszka w Będzinie . To można wyczytać ze zdawkowych informacji na w/w stronie. Badania , nazwijmy je „dedukcyjne”, pozwalają dowiedzieć się, że jest pracownikiem Polskiej Poczty, ma za sobą publikację rysunku (portret Wojciecha Kuczoka) w książce pt . „Całus i kopniak” (pozycja wydana , w celach charytatywnych, przez Stowarzyszenie Dzieciom Będzina w 2009r.; zamieszczono tam wywiady młodych ludzi z artystami regionu śląsko-dąbrowskiego i nie tylko….Jest tam i wymieniony wcześniej W. Kuczok i Jerzy Suchanek, oraz Ewa Lipska czy Józef Skrzek… O innych, z braku miejsca już nie wspomnę. Zainteresowani tym wątkiem bez trudności znajdą więcej informacji.)
W siedzibie wymienionego Stowarzyszenia można podziwiać kilka oryginalnych portretów autorstwa P. Olborskiego. ( Ewa Lipska – z portretu zerka wybitna poetka o ciepłym spojrzeniu. Jerzy Suchanek- surowy profil krytyka i literata w średnim wieku, niczym "zwizualizowana" recenzja jego piśmienniczego dorobku. Jacek Rykała- profesor, artysta malarz, poeta i reżyser marszczy brew, patrzy badawczą mądrością budzącą niepokój. Prof. Włodzimierz Wójcik- patrzy, jak na naukowca w słusznym wieku przystało. Marta Fox- kobieta i pisarka w rozmarzeniu i jakby w nostalgii spogląda zza okularów. Wojciech Kuczok- pierwszoligowy literat, dobrze po trzydziestce, a spojrzenie jakby jednak chłopięco zadziwione, zadumane. Józef Skrzek- muzyk patrzący rockową suitą przez zamknięte powieki. Pewnie właśnie gra…)
Ciekawie wygląda, z wielu względów , najczęściej pojawiający się w pracach wizerunek tej samej kobiety. Nie wiem na ile to „twarz Muzy” pana Przemysława (w końcu wobec trzydziestolatka wypada jednak użyć formy „pan”), czy po prostu ciąg jednej, jakby poetyckiej opowieści , o jednym obliczu w różnych odcieniach, w wielu odcinkach. Interesujące są twarze nie sygnowane imieniem , czy w ogóle abstrahujące od jakiejkolwiek identyfikacji. Weźmy pracę oszczędnie zatytułowaną „Ojciec z dzieckiem” (patrz obok). Jakże łatwo przydać - mówiąc po gombrowiczowsku - „gębę” mężczyźnie, który może kojażyć się dość groźnie ( trudny do zignorowania tatuaż na czole), a przytulony do dziecka patrzy ciepło i z oczu bije mu „coś dobrego” . Tak patrzy z mężczyzny „miłość ojcowska”? Jakże odmienna od znanego choćby z powieści W. Kuczoka brutalnego wizerunku ojcowskiego. O roli Roberta De Niro w filmie p.t.:„Chłopięcy świat” już tylko nadmieniam. Nie zmienia ciężaru kontrastu nawet fakt , że w wymienionym filmie De Niro grał nie ojca a ojczyma młodego Di Caprio.
Piękny (nie boję się prostego określenia), po prostu piękny jest obraz pt. : „Śmiech”. Wydaje mi się, że nie jest to tylko zasługa tzw.: kobiecości „ modelki”. W ogóle w pracach P. Olborskiego widzę ową naiwność , w jak najlepszym odcieniu tego określenia. Jak biało-czarny film, który musi być prosty, nieskomplikowany, i naiwny. Dający i pomyśleć i odpocząć od nadmiaru metafor. Takie, że tak się wyrażę „passe”, nie narzuca się widzowi. Widz sam wyciąga z nich jednoznaczne wrażenia, które prowadzą do prostych wniosków i ocen.
Może świat nie jest biało-czarno-szary, ale jak to w życiu bywa , niejeden człowiek świat postrzega, pamięta i utrwala rozmaicie w takich kategoriach kolorystycznych. Tak jest prościej. To jest ludzkie.
Artyści zaś, którzy mimo niebanalności, pozwalają nie zapomnieć o dobrej stronie naiwności i prostoty to po prostu … artyści chyba najbardziej potrzebni, bez względu na epokę. Może i dobrze, że nie są to nie Ci z tabloidów, z inklinacją do „parcia na szkło”, lub na wszelkie łamy "roztomajtych" publikatorów, ale ... właśnie tacy, za których przemawia ich praca. Tacy jak pan P. Olborski (to prawda „amator”, bo utrzymuje się z innego źródła, a sztuka to po prostu jego non-profitowa pasja ) czy też jemu podobni przypominają mi, że w dzieciństwie słowo „artysta” kojażyło mi się tylko pozytywnie. A dziś, uśmiecham się gdy „ktoś tworzący” pokazuje mi , że jednak jako dziecko nie byłem jednak w błędzie. Bo dobrze jest nie wyzbyć się prostoty i naiwnego oglądu. Chyba wtedy lżej na duchu?
Może i poleciałem w górnolotne przestrzenie , ale … jakoś po pracach ze strony www.przemyslawolborski.com (patrz.; galeria), inaczej nie potrafię w tej chwili. I to chyba dobrze…