Wybierz lokalizację
Wyniki konkursu na najlepszą recenzję filmu oscarowego
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Dlaczego ogórek nie śpiewa?

15 stycznia 2009, 19:53 Komentarzy: 1 | Ocena: 5.00 (3 głosy)

Autor: Dawid Miedziocha

W myśl hymnu polskiego melomana, czyli "śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej" jedna trzecia rodaków podśpiewuje podczas kąpieli.

Dlaczego ogórek nie śpiewa?
I nie ma w tym niczego złego. Śpiewanie poza aspektem rozrywkowym, pomaga w rozładowaniu niepotrzebnego napięcia. Bywa, że po takim „Hej! Bystra woda” człowiek innym okiem spojrzy na żonę, czy nawet sąsiadowi „Dzień dobry” odpowie. Tyle, że wszystko ma swoje granice. Dopóki więc śpiewamy do kotleta lub przy goleniu wszystko jest easy, przy dźwiękoszczelnych ścianach nawet cool. Schody pojawiają się dopiero w czasie zbiorowego śpiewania hymnu, popularnego „Sto lat” albo rodzinnego mruczenia kolęd. Wówczas śpiewamy jednocześnie we wszystkich możliwych tonacjach, a i często od siebie dorzucamy oryginalną melorecytację.

Ciekawie w tym kontekście prezentują się badania TNS OBOP na temat preferencji muzycznych Polaków. Wynika z nich, że 4 miliony Polaków wierzy w swoje umiejętności wokalne i w swoim odczuciu mogłoby z powodzeniem startować w rozmaitych konkursach muzycznych. I co gorsze, część z nich nie rzuca słów na wiatr! Pielgrzymują z castingu na casting, bombardując Polskę swoim podśpiewywaniem. Nic to, że odpadają w przedbiegach. Dary losu i inne Rolandy ani myślą zrozumieć, że ktoś kiedyś zapomniał wyedukować ich muzycznie i na publiczne prezentowanie swoich talentów jest już zdecydowanie za późno. Jednak nie to jest najgorsze. Prawdziwy problem polega na tym, że MEN nie rozumie, jakie są przyczyny tego stanu rzeczy oraz jak fundamentalne znaczenie ma edukacja muzyczna dla właściwego rozwoju młodego człowieka. Bo nawet, jeśli przyjąć, że Dary losu to margines i wśród tych 4 milionów Polaków znakomita większość to wokaliści pokroju Ani Dąbrowskiej, nie zmienia to faktu, że młodzi ludzie nie mają dzisiaj pojęcia, czym jest pięciolinia, bemol, ani tym bardziej krzyżyk.

Przerwana lekcja muzyki

Oczywiście wiedza na temat bemola, krzyżyka i przede wszystkim nut stanowi tylko zalążek głębokiego kryzysu polskiej edukacji. W Polsce coraz częściej dochodzi do głosu przekonanie, że priorytetem nauczania jest wykształcenie młodych ludzi w ściśle określonych kierunkach. O ile na poziomie akademickim sprawa jest oczywista, o tyle edukacja na poziomie szkół podstawowych i co najmniej gimnazjów powinna rozwijać u młodych ludzi szeroko rozumianą wrażliwość muzyczną. Tylko jak ją rozwijać przy jednej godzinie muzyki tygodniowo? Zważywszy na fakt, że wiele godzin umyka na przygotowywaniu różnego rodzaju uroczystości szkolnych, bądź uspokajaniu młodzieży traktującej muzykę w sposób zbliżony do kolejnych ekip rządzących.

Potem ta jedna godzina muzyki w tygodniu bezpośrednio przekłada się na preferencje muzyczne Polaków. A te wskazują, że najbardziej lubimy pop (bardzo często nie ten z górnej półki) i disco polo. Czyli muzykę, w której trudno doszukać się trzech akordów na krzyż, nie wspominając o wprowadzeniu dla zmyłki dodatkowego akordu w refrenie. W rankingu preferencji muzycznych, rock znajduje się dopiero na trzecim miejscu. Stąd potem królują drugorzędne piosenkarki z pierwszorzędnym biustem i wokaliści, którzy jeszcze niedawno nie umieli śpiewać, a dzisiaj uzdrowieni w cudowny sposób grają pięć koncertów dziennie w pięciu różnych końcach Polski. Cudowne, nieprawdaż? Dlatego nie dziwota, że wyniki badań są, jakie są, skoro nikt nas w szkole nie uczy wrażliwości muzycznej i nie pokazuje, że istnieje coś ponad pieśni patriotyczne oraz radiowe zbiorowisko beztalenci muzycznych.

Tym bardziej, że solidne zajęcia z muzyki to nie tylko elementarz kulturalnego Polaka. Zdaniem psychologów obcowanie z wartościową muzyką w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym usprawnia pamięć i pozwala szybciej przyswajać wiedzę językową. Ponadto wpływa na rozwój zdolności matematycznych, czyni dziecko bardziej przedsiębiorczym i kreatywnym, a także przeciwdziała dysleksji. Na świecie wiedzę tę wykorzystuje się w sposób praktyczny, tworząc różnego rodzaju programy edukacyjne, skierowane do najmłodszych. W Polsce jak zwykle jest na odwrót. Tzn. istnieje pragmatyzm, tyle, że materialny. Z badań Zespołu Ekspertów Polskiej Rady Muzycznej wynika, że z systemu oświatowego pozbyto się wielu nauczycieli muzyki, zastępując ich nauczycielami innych przedmiotów posiadających kwalifikacje formalne do prowadzenia zajęć muzycznych, przy absolutnym braku kompetencji merytorycznych i muzycznych. W konsekwencji zajęcia z muzyki nie są prowadzone w sposób właściwy, bądź są pomijane.

Jest już ciemno, ale…

Jest jednak światełko w tunelu edukacji, tyle, że chyba nie polskiej. Okazuje się, że tylko 2 % ludzkości jest dotknięte amuzją, czyli niemożnością rozróżnienia wysokości dźwięków. A więc prawie wszyscy mogą nauczyć się śpiewać (to może nieprawdopodobne, ale nawet Mandaryna i Roland!), a także grać na instrumentach. Trzeba tylko chcieć pochylić się nad losem polskiej edukacji. Tyle, że w Polsce przechodzimy ze skrajności w skrajność. Najpierw mieliśmy Giertycha, wiadomo.. no comment. Teraz mamy panią Hall, która albo nie robi w tym kierunku nic, albo nie potrafi- jak mawia Eryk Mistewicz- przebić się ze swoją opowieścią. Dlatego dobrze, że powstają różnego rodzaju instytucje, z fundacją „Muzyka jest dla wszystkich” na czele. Bo skoro politycy nie wiedzą czy raczej wolą nie wiedzieć, jaki jest poziom polskiej edukacji muzycznej, trzeba im uświadomić, w jaki sposób muzyka wpływa na rozwój młodego człowieka oraz jego dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie.

Jednak dotarcie do naszych polityków może być cokolwiek trudne. Mają przecież na głowie błędy egzaminacyjne, czyli tzw. blamaże i nieustanne cięcie lektur. Zanim cokolwiek zrozumieją, urośnie nam kolejne pokolenie muzycznych analfabetów. Kto wie, może przy agresywnej osobowości i silikonie zrodzi się nam jakaś nowa diwa jednej nocy? A co tam, wszystkie braki doszlifuje w studio. Przecież nie będzie się na żywo wygłupiać, a z playbacku to i Mandaryna ładnie nam zaśpiewa.

Tagi: wokalistyka statystyki edukacja muzyka śpiew

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (1)

  • 1)
    Lord Belfegor

    Lord Belfegor15 stycznia 2009, 21:40


    Oj tak, nauczanie muzyki w szkole to jest masakra. Do wszystkich tez prezentowanych przez autora dochodzi jeszcze kompletne zero szacunku, jakim ten przedmiot cieszy się wśród uczniów, a nawet wśród innych nauczycieli. Moja matka uczyła muzyki, tak więc wiem coś na ten temat.

Trackbacks (1)


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System