Wybierz lokalizację
Wyniki konkursu na najlepszą recenzję filmu oscarowego
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

„Lourdes” – uwierzyć w cud… - recenzja filmu

2 lutego 2010, 19:13 Komentarzy: 3 | Ocena: 5.00 (3 głosy)

Autor: akademiec.pl

Na laureata Grand Prix 24. Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego i nagrody FIPRESCI Festiwalu Filmowego w Wenecji – film „Lourdes” w reżyserii młodej Austriaczki Jessici Hausner - czekałam od dawna. Pierwsze zdanie, jakie nasunęło mi się na myśl po obejrzeniu obrazu to: „Alleluja! Niech żyją niekomercyjne filmy i kina studyjne!” Zdegustowana „Nine” oraz jeszcze wątlejszym „Parnassusem” z przyjemnością obejrzałam dobry europejski obraz, wyprodukowany przy kooperacji Austrii, Francji i Niemiec.

„Lourdes” – uwierzyć w cud… - recenzja filmu
Lourdes to jedno z najpopularniejszych sanktuariów maryjnych na świecie. Corocznie nawiedzane przez rzesze pielgrzymów. Ponieważ jest miejscem maryjnych objawień i licznych uzdrowień cieszy się ogromną popularnością, zwłaszcza wśród ludzi sparaliżowanych, śmiertelnie chorych i cierpiących na rozliczne dolegliwości. Choć nie tylko.


W jednej z grup pielgrzymkowych poznajemy główną bohaterkę filmu, chorującą na stwardnienie rozsiane Christine (w tej roli Sylvie Testud). Nie cechuje jej ani żarliwa wiara ani pragnienie cudu, które wiodą większość pielgrzymów przed oblicze Najświętszej Panienki. Dla Christine każdy wyjazd oznacza nie tylko odskocznię od szarej codzienności, ale przede wszystkim kompleksową opiekę medyczną. I to właśnie jej, osobie przypadkowej i udającej pobożność, przytrafia się cud. Odzyskuje władzę w rękach i w nogach.


Dzieło Jessici Hausner pokazuje nam to, czego nie zobaczymy w żadnym komercyjnym obrazie - ludzi brzydkich, zdeformowanych, skazanych na social exclusion (społeczne wykluczenie). Pochwała filmu „Lourdes” nie wynika z mojego zamiłowania do turpizmu, lecz raczej do poruszania tematów, które w na pozór inkluzywnym zachodnioeuropejskim społeczeństwie stanowią tabu. A ci ludzie, w których rodzinach często rozgrywają się dramaty, są obok nas, choć skazani przez sędziów Najwyższego Sądu Społeczeństwa na dożywotnią samotność. Sentencję wyroku powtarza każdy z nas, ludzi zdrowych, dystansując się wobec nich, kwestionując ich prawo do miejsc parkingowych (tzw. kopert), studiów czy pracy.


Lourdes jest filmem o wierze, która trzyma ludzi przy życiu, ale też o słabościach tej wiary, o zazdrości i szukaniu odpowiedzi na odwieczne i najtrudniejsze z pytań „Dlaczego?”. „Dlaczego ona a nie ja?” „Dlaczego ona a nie moja córka, Anna?” „Dlaczego ona a nie Pan Hurby?”


Obraz Austriaczki idealnie pokazuje też w jak trudnej sytuacji są kapłani, ciągle i wciąż tłumaczący się za Boga i usprawiedliwiający go przed pobożnymi owieczkami, a przecież Absolut, choć jest i dobry i wszechmogący, też ma wolną wolę i jeśli obdarza kogoś łaską uzdrowienia to nie czyni tego przypadkowo. Bywa i tak, że zamyka drzwi, aby otworzyć bramy. I w tym tkwi jego fenomen - wie, co dla nas najlepsze – w przeciwieństwie do nas samych, rozpaczliwie szukających swojej drogi.


Ten film dobitnie uświadamia, że to nie sparaliżowane ciało ciąży, lecz chora dusza.


Na uwagę zasługuje kilka interesujących wątków tego obrazu, kazus wolontariuszki Cecili, która w niesieniu pomocy innym szuka zapomnienia o własnej chorobie, o tym, że balansuje na granicy życia i śmierci, przypadek współlokatorki Christiny, która wierzy z całego serca w cud, lecz nie dostępuje łaski czy motyw wolontariuszek dla których pobyt w sanktuarium to też czas flirtów i miłosnych uniesień a także wątek starszych pań, kwestionujących każdy z cudów, duchowych sióstr niewiernego Tomasza.


Ludzie pragnący cudu bywają fanatyczni, a ich gorliwa wiara traci rację bytu, jeśli nie jest poparta nadzieją i miłością. Dom bez fundamentów albo nigdy nie powstanie albo szybko runie. O tym też jest film „Lourdes” -–by w pragnieniu cudu nie zapomnieć o bliźnich.


Po projekcji filmu rozmawiałam z mężczyzną, który dwukrotnie nawiedził Lourdes i za drugim razem poddał się, pokazanym również w filmie, ablucjom – obrzędowi religijnemu polegającemu na obmyciu ciała wodą ze świętego źródła. Wyznał, że po kąpieli był zupełnie suchy a orzeźwiające właściwości tej wody czuje również dziś, trzydzieści lat po pobycie w sanktuarium…W miejscach objawień, takich jak Lourdes, tkwi moc, z jakiej nie zdajemy sobie sprawy, bagatelizując religię i racjonalizując wiarę.


Najistotniejsza jest scena finałowa filmu, w której uosobieniem tytułowego słowa słynnej włoskiej piosenki „Felicita” (w tłumaczeniu: szczęśliwa) staje się Christine świadomie wracająca na wózek inwalidzki. Czyż to nie zaskakująca pointa? Bardzo, ale jest ona prostą odpowiedzią na pytanie postawione wcześniej przez duszpasterza.


W każdym z nas tkwi głęboko pragnienie cudu. Jedni z nas je skrywają inni uzewnętrzniają, ale ono jest. W dobie kryzysu religii w ogóle, a katolicyzmu w szczególności, wielu, zwłaszcza młodych ludzi, odrzuca filmy traktujące o fenomenie wiary. Niesłusznie. Dowodów na istnienie Boga jest wiele, nie brakuje tych najbardziej wiarygodnych, czyli matematycznych, ale żadne nie są tak namacalne jak cudowne uzdrowienia, dlatego szczerze rekomenduję ten film, ponieważ jest on nietuzinkowy. Młoda reżyserka zmierzyła się z wątpliwościami i marzeniami przedstawicieli kilku generacji. Wyszło jej to znakomicie. Gorąco polecam!

Film można jeszcze zobaczyć w kinie Apollo i Muza w Poznaniu.

Autorka: Monika Grażyna Jania

Tekst opublikowany na portalu studenckim www.akademiec.pl

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (3)

  • 1)

    małgorzata k-m3 lutego 2010, 07:17


    "Christine świadomie wracająca na wózek inwalidzki. Czyż to nie zaskakująca pointa?" Filmu, na pewno. A jezeli chodzi o artykuł...Może w trakcie projekcji przeklnę Autorkę za tę informację, a moze nie? Jesteś, przekonana, ze podanie zakończenia było słuszną decyzją?...
    To takie trochę dziwne podejście do potencjalnego widza i czytelnika.

  • 2)

    Ja-sandra3 lutego 2010, 17:47


    Nie rozumiem... Wyzdrowiała i wróciła na wózek??? Wózki są, jak sama nazwa wskazuje, dla inwalidów!!! Uzdrowienia wcale nie są dowodem na istnienie Boga. Takie cuda czynione mocą Najwyższego dokonywane były przez Jezusa i apostołów. Ale one miały zaniknąć. Dopiero w nowym świecie, po Armagedonie te wszystkie dobrodziejstwa będą na ludzkość zlewane. Biblijne proroctwa na te wkrótce mające nastąpić czasy ujmują to tak; "żaden mieszkaniec nie powie: jestem chory" czy też "kulawy będzie się wspinał niczym jeleń". No, ale jeśli większym autorytetem jest znajomy niż Słowo Boże, to będziemy się motać jak większość duchownych, którzy usprawiedliwiają Pana Boga w tym czego wcale nie obiecywał. Świat nadal 'tkwi w mocy niegodziwca' , który zwodzi całą zamieszkaną ziemię. Jak widać skutecznie.

  • 3)

    Monika13 lutego 2010, 20:59


    Tak, jestem przekonana, ze podanie zakończenia było słuszną decyzją w przypadku tego filmu, ponieważ, aby zrozumieć pointę i tak trzeba bardzo dokładnie oglądać obraz, a sam powrót na wózek ma sens tylko w odniesieniu do scen poprzednich i pytań, na które Christine szuka odpowiedzi, a tego nie zdradzam. Jak widać po komentarzu nr 2 (Ja-sandra) przedstawiona przeze mnie scena finalna zasiała tylko ziarno niepewności i wzbudziła ciekawość. Tak się składa, że bardzo świadomie piszę recenzje filmowe i jeżeli wskazałam na pewną scenę to zrobiłam to intencjonalnie a nie dlatego, że mi "się wymsknęło". Poza tym "Lourdes" to nie thriller, gdzie wskazanie zakończenia byłoby nie na miejscu, tylko dramat i ostatnia scena nie ma nas trzymać w napięciu tylko przekazywać pewną prawdę życiową.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System