Miało być inaczej
1 lipca 2009, 02:00 Komentarzy: 0
Autor: bacik
Przez osiem miesięcy większość z nas wierzyła ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu w to, że proponowana przez niego metoda walki z kryzysem gospodarczym jest metoda skuteczna, bezpieczna i możliwie najlepszą. To, że w to wierzylismy i rzadowi ufaliśmy wynika z rozmaitych sondaży, badań opini publicznej, a nawet w pewnym stopniu z wyniku czerwcowych wyborów europarlamentarnych.
Dziś pojawiaja sie watpliwości.

źródło: polska.netbird.pl
Aktualnie, coraz częściej zadajemy sobie pytanie, czy nie zostaliśmy oszukani, wykiwani, a przynajmniej wprowadzeni w bląd. Wierzylismy mocno w to (tak nam kazano wierzyć), że uda sie utrzymac deficyt budżetu na poziomie 18 miliardów złotych. Wierzylismy w to, że recesji w Polsce nie będzie, a wzrost gospodarczy będzie sięgał kilku procent.
Nasze zaufanie zostało mocno nadszarpniete.
Dziś pozostało nam juz tylko zastanowić sie nad tym, czy nieporozumienie to wynika z faktu, że minister sie troche przeliczył i był nadmiernym optymistą, czy tez prowadził wraz z premierem cyniczną grę na przeczekanie do wyborow i ujawnienie prawdy po 7 czerwca. Chcielibysmy wierzyć, że pierwsza odpowiedż jest poprawna. Dla stanu naszej gospodarki odpowiedz ma niewielkie znaczenie, ale dla nas ma duze: przynajmniej nie czulibyśmy się jak naiwniacy.
Dowiedzielismy sie bowiem już po wyborach, że wzrostu gospodarczego jednak nie będzie, że istnieje jednak ryzyko recesji oraz, że deficyt budżetu trzeba zwiekszyc o kilkanascie miliardów. Poinformowano nas również, że podatki zostaną podniesione (niewiadomo jeszcze tylko które), a stawka rentowa zwiekszona.
My- ludzie wierzacy w skuteczność liberalnej gospodarki (a mam prawo tak powiedzieć patrząc na sondaże, w których poparcie dla PO jest ogromne i wciąż rosnie), zaczynamy miec poczucie, że tkwilismy w błędzie, że może rzeczywiście jest to koncepcja niepoważna i budząca liczne wątpliwości. My- ludzie ufajacy koncepcji nienaruszalności deficytu budżetowego zaczynamy przypuszczać, że sie myliliśmy, że nie mielismy racji.
Być może jeszcze nie wszystko stracone. Być może rząd sie zrehabilituje i w przeciągu nastepnego roku wskaże jednoznacznie na swoje realne dokonania w tej sprawie. Ale dopoki tego nie zrobi ,pozostaniemy nieufni i sceptyczni.
Niektorzy z nas zadają sobie dziś pytanie, czy aby nie ma racji profesor Grzegorz Kołodko apelując od samego początku kryzysu o rozsądne zwiększenie deficytu i zainwestowanie tych pieniędzy w budownictwo infrastrukturalne i sfere ochrony środowiska.
Zastanawiamy sie również nad tym, czy aby prawdy nie mowiła profesor Zyta Gilowska nazywajac politykę gospodarczą tego rządu "nic nie robieniem" i "udawaniem, że kryzys nas nie dotyczy".
W ciągu najbliższych miesięcy będziemy szukać odpowiedzi na te pytania obserwując kolejne poczynania ministra finansów i efekty tych poczynań.
Z wciąż wielka wiarą, choć z nadszarpniętym zaufaniem spoglądamy w przyszłość i wyrażamy nadzieję, że mimo chwilowych trudności i przeszkód Polska wyjdzie z kryzysu obronną ręką. Chcemy, też uwierzyć w to, że nie bylismy naiwni pokladając nadzieje w skutecznośc tego rządu i w prawidłowość polityki prowadzonej przez ministra finansów.